Cieszyn – Ustroń. Droga rowerowa, której nie będzie [OPINIA]

Ta piękna droga rowerowa widoczna na tytułowym zdjęciu niestety nie biegnie w Cieszynie lecz w Zebrzydowicach. To fragment tzw. Żelaznego Szlaku, wytyczonego po nieużywanym torowisku linii kolejowej między Godowem a Jastrzębiem Zdrojem. Dlaczego piszę „niestety”? Ponieważ nasze miasto jeszcze do niedawna miało szansę na stworzenie podobnego rozwiązania.

Mowa oczywiście o nieczynnej od wielu lat linii kolejowej numer 190, łączącej Cieszyn z Goleszowem. Kilka lat temu udało się przeforsować projekt rewitalizacji tego odcinka, czego efekty zaczęliśmy obserwować w tym roku, gdy usunięto pozostałości sieci trakcyjnej oraz stare podkłady i szyny. Idea sama w sobie jest szczytna: odtworzyć historyczne połączenie kolejowe, zwiększyć wykorzystanie pięknego centrum przesiadkowego w Cieszynie, zredukować wykluczenie komunikacyjne mieszkańców i tak dalej. Niestety większość tych argumentów w przypadku wspomnianej inwestycji jest nietrafiona.

Las Strzelbin, tuż za Mnisztwem.
Las Strzelbin, tuż za Mnisztwem (październik 2019). Kliknij zdjęcie, aby powiększyć.

Po pierwsze, specyfika komunikacji dzisiejszej i tej sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat jest zupełnie inna. Samochód nie jest już dobrem luksusowym dostępnym dla nielicznych a wręcz przeciwnie. Z drugiej stronym dla nieposiadających lub nie chcących korzystać z samochodu dostępna jest w miarę dobrze funkcjonująca komunikacja autobusowa. Oczywiście bez trudu można znaleźć mnóstwo przykładów dowodzących, jak trudno jest dostać się do lub z Cieszyna z pewnych miejsc i o pewnych porach. Ale odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie, czy niespełna dziesięciokilometrowe połączenie kolejowe rozwiąże te problemy? Prawdę mówiąc, nawet we wspomnianych minionych czasach ruch osobowy na tej linii był bardzo znikomy.

Nieistniejący już peron stacji w Goleszowie.
Nieistniejący już peron stacji w Goleszowie. Październik 2019.

Linia 190 zakończyła działanie 10 stycznia 2009. W latach poprzedzających jej zamknięcie można było obserwować długie, żółto-niebieskie lub czerwone składy EN-57, które smętnie przetaczały się wzdłuż szlabanu. Nielicznych pasażerów widocznych w oknach dało się policzyć na palcach jednej ręki. Czy dzisiaj coś się w tym względzie zmieniło? Jeżeli tak, to tylko na gorzej, bo, niestety, zapotrzebowanie na komunikację masową zostało w dużym stopniu zagospodarowane przez indywidualny ruch samochodowy. Odwrócenie tego trendu będzie bardzo trudne.

Stacja Cieszyn-Mnisztwo.
Stacja Cieszyn-Mnisztwo. Październik 2019.

Pojawiły się jednak środki na rewitalizację linii, których grzech było nie wykorzystać. Po drugie, jak już wspomniałem, trzeba jak najlepiej zagospodarować cieszyńskie centrum przesiadkowe. W końcu jego integralną i bardzo ważną częścią jest dworzec kolejowy. Po zrealizowaniu tak wielkiej inwestycji trudno by było teraz znaleźć odważnego, który powie cieszyniakom, że rozdział komunikacji kolejowej z Goleszowem należy ostatecznie zamknąć.

Pola przed Bażanowicami.
Pola przed Bażanowicami. Sierpień 2020.

Przy podejmowaniu decyzji o rewitalizacji linii kolejowej z pewnością zabrakło też wyobraźni. Zwizualizujmy sobie następującą scenę: z Katowic do Ustronia przyjeżdża czteroosobowa rodzina z rowerami na dachu lub haku samochodu. Dobrze już znają trasy wzdłuż Wisły. Postanawiają więc sprawdzić, jak to jest z tą nową ścieżką do Cieszyna. Słyszeli, że jest bardzo łatwa i przyjemna, bo w znacznej części prowadzi starą linią kolejową, która tylko w kilku punktach przecina się z niezbyt ruchliwymi drogami. Planują też, że gdy już dojadą do Cieszyna (wszak ścieżka kończy się praktycznie w centrum), wstąpią na obiad do którejś z ładnych restauracyjek na starym mieście.

Widok z torowiska w stronę Banotówki.
Widok z torowiska w stronę Banotówki. Październik 2019
Istniejąca infrastruktura kolejowa w kluczowych punktach zapewnia bezkolizyjne przecięcia z ruchliwymi drogami. Wiadukt na ul. Bielskiej.
Istniejąca infrastruktura kolejowa w kluczowych punktach zapewnia bezkolizyjne przecięcia z ruchliwymi drogami. Wiadukt na ul. Bielskiej. Wrzesień 2020.

Tak, szanowni Państwo, trasa rowerowa Ustroń-Cieszyn czy jak kto woli Cieszyn-Ustroń, mogła stać się największym przebojem rowerowym województwa śląskiego. Biegnie przepięknymi rolniczo-leśnymi terenami między innymi wzdłuż rzeki Bobrówki. Na jej szlaku można podziwiać wyniosłe dębowe lasy i lipowe aleje, z wielu miejsc roztaczają się widoki na pola, wzgórza a nad wszystkim dominuje szczyt Czantorii. W sezonie wiosennym, letnim i jesiennym taką drogą przemieszczałyby się dziennie setki rowerzystów. 

Dęby wzdłuż torowiska w okolicach Lasu Strzelbin tworzą naturalną, cienistą aleję.
Dęby wzdłuż torowiska w okolicach Lasu Strzelbin tworzą naturalną, cienistą aleję.

Co więcej, nasze miasto zintegrowałoby się lepiej z wczasowym Ustroniem i Wisłą, korzystając na tym fakcie również ekonomicznie. Wzdłuż szlaku mogłaby się rozwinąć infrastruktura turystyczna w postaci punktów usługowych nastawionych na turystów. Kto nie wierzy, że podobne obiekty mogłyby powstać, zapraszam na tego typu 30-kilometrową trasę Złocieniec – Połczyn Zdrój. Warto dodać, że ruch turystyczny jest tam znacznie mniejszy niż na terenie naszego powiatu.

Te piękne drzewa rosną prawdopodobnie zbyt blisko torów, więc pewnie pójdą pod topór, podobnie jak poszły te przy ul. Czarny Chodnik.
Te piękne drzewa rosną prawdopodobnie zbyt blisko torów, więc pewnie pójdą pod topór, podobnie jak poszły te przy ul. Czarny Chodnik.

Dzisiaj mówienie o rewitalizacji połączeń kolejowych jest modne i poprawne polityczne. Ale przecież nie zawsze i nie wszędzie ma to sens. W przypadku linii 190 tego sensu nie ma. Pomijam tu koszt samej rewitalizacji (wartość całego projektu rewitalizacji linii Rewitalizacja linii kolejowych nr 694/157/190/191 Bronów-Bieniowiec-Skoczów-Goleszów-Cieszyn/Wisła Głębce będzie kosztowała w przybliżeniu 570 milionów złotych, więc na odcinek Cieszyn-Goleszów przypadnie z tej kwoty co najmniej sto kilkadziesiąt milionów) – prawdopodobnie o kilkadziesiąt razy więcej niż wyniosłyby koszty budowy ścieżki rowerowej. Trzeba też pamiętać o kosztach utrzymania całej infrastruktury kolejowej w przyszłości, nieporównywalnie wyższych niż koszty utrzymania trasy rowerowej.

Budowa stumetrowego peronu w Bażanowicach.
Budowa stumetrowego peronu w Bażanowicach. Sierpień 2020.

Niestety losy takich rewitalizacji wyglądają bardzo różnie. Wystarczy przyjrzeć się niedawno wyremontowanej linii Wadowice-Bielsko-Biała. W obu kierunkach pokonuje ją dzisiaj po 8 pociągów dziennie . Warto też zauważyć, że linia ta łączy dwa miasta powiatowe. Mimo to jej obłożenie (tzw. potok pasażerski) jest małe i połączenie jest trwale nierentowna. Można się spodziewać, że w przypadku połączenia Cieszyn-Goleszów będzie tylko gorzej. Sensowność całej inwestycji podniosłoby wyremontowanie odcinka Goleszów- Bielsko-Biała. Tak się jednak składa, że nie przewiduje tego najbliższe perspektywa finansowa, a biorąc pod uwagę pocovidowe spowolnienie gospodarcze i potrzebę kierowania funduszy na najważniejsze cele, szansa na odtworzenie tego odcinka jest jeszcze mniejsza. Kluczowe znaczenie ma również istnienie drogi ekspresowej S-52, która bezkonkurencyjnie skraca czas dojazdu między obu miastami, co dodatkowo podważa racjonalność ewentualnej rewitalizacji połączenia kolejowego do Bielska-Białej.

Widok na Czantorię z torów w okolicach Bażanowic.
Widok na Czantorię z torów w okolicach Bażanowic.

Wiele mówi się o wykluczeniu komunikacyjnym spowodowanym przez zamykanie regionalnych połączeń kolejowych. Ten problem rzeczywiście istnieje. Ale czy rewitalizacja dawnych połączeń wszędzie i za wszelką cenę ma sens? Trzeba pamiętać też o tym, że odtworzenie takiej linii kolejowej to nie tylko budowa trakcji, wyremontowanie torów i wpuszczenie na nie kilku składów. To również cała okoliczna infrastruktura z parkingami, na których można pozostawić samochód (o ile mi wiadomo, w Cieszynie nie jest planowany parking P+R), z dostosowaną siecią autobusową, która będzie zsynchronizowana z ruchem pociągów itd.

Widok na torowisko od strony przejazdu na ul. Słowiczej w Cieszynie.
Widok na torowisko od strony przejazdu na ul. Słowiczej w Cieszynie. Sierpień 2020.

Dotychczas była mowa o korzyściach dla turystyki. Spójrzmy teraz na problem z perspektywy przeciętnego cieszyniaka, dla którego pociąg mógłby być codziennym środkiem transportu do pracy lub szkoły. Wyobraźmy sobie na przykład hipotetycznego mieszkańca osiedla Podgórze pracującego w strefie przemysłowej w Bażanowicach, który pociągiem chciałby dotrzeć do pracy. Najpierw musi się on dostać na najbliższy dworzec lub przystanek kolejowy. Do centrum nie ma sensu jechać samochodem, bo wszędzie parkingi są płatne – całodzienna opłata wyjdzie więcej niż koszt paliwa do Bażanowic plus koszty eksploatacji samochodu. Załóżmy jednak optymistycznie, że taki potencjalny podróżny ma upatrzone, bezpłatne miejsce postojowe gdzieś w pobliżu UŚ, gdzie ma powstać nowa stacja kolejowa.

Torowisko w pobliżu Uniwersytetu Śląskiego jest praktycznie na poziomie ul. Bielskiej. Wjazd na drogę rowerową byłby łatwy i wygodny.
Torowisko w pobliżu Uniwersytetu Śląskiego jest praktycznie na poziomie ul. Bielskiej. Wjazd na drogę rowerową byłby łatwy i wygodny.

Zakładając, że chce być na peronie minimum 10 minut przed pociągiem, musi przewidzieć dodatkowe 10 minut na dojazd i zaparkowanie. Potem 5 minut jazdy pociągiem do Bażanowic. A potem jeszcze 1,5 km czyli około 20 minut na piechotę do strefy. Cała droga w najlepszym przypadku zajmie 40-50 minut. Gdyby podobną analizę przeprowadzić z wykorzystaniem komunikacji miejskiej, to nawet przy idealnej synchronizacji czas byłby jeszcze dłuższy. Z kolei samochodem przebycie całej trasy “od drzwi do drzwi” to około 10 minut, zaś koszty porównywalne. Kto w takiej sytuacji zdecyduje się na pociąg?

Gdzieś między Mnisztwem a Bażanowicami,
Gdzieś między Mnisztwem a Bażanowicami. Październik 2019.

A jak by to wyglądało rowerem? Wystarczyłoby zjechać z Banotówki na ulicę Bielską i w okolicy wiaduktu (przed skrętem w Ustrońską) “wpiąć się” w ścieżkę, która komfortowo zaprowadzi aż do Bażanowic. Szacunkowy czas podróży: 15-20 minut. Koszty: trochę spalonych kalorii. Oczywiście z powrotem czas będzie o jakieś 5-10 minut dłuższy, bo trzeba wspiąć się na osiedle. Ale na przykład dla osób mieszkających blisko centrum czy na osiedlach Bobrek lub Liburnia różnica będzie nieznaczna. 

Aleja lipowa w pobliżu Bażanowic.
Aleja lipowa ciągnąca się wzdłuż torowiska w pobliżu Bażanowic.

Jaki więc czeka nas finał całej sprawy? Podobny jak w przypadku trasy Wadowice-Bielsko-Biała, tylko jeszcze bardziej pesymistyczny. Odcinek Cieszyn-Goleszów zostanie zrewitalizowany i będą nim jeździły dwa lub cztery pociągi dziennie, a w każdym po kilkanaście osób. Zaś rowerzystom pozostanie wsiąść do darta lub szynobusa, bo jedynie w ten sposób będą mogli podziwiać niedostępne dla siebie krajobrazy.

Początek remontowanego torowiska przy ul. Bobreckiej w pobliżu Starostwa. Wygodna i bezpieczna trasa rowerowa mogła prowadzić do samego centrum Cieszyna.
Początek remontowanego torowiska przy ul. Bobreckiej w pobliżu Starostwa. Wygodna i bezpieczna trasa rowerowa mogła prowadzić do samego centrum Cieszyna.

W kontekście całej sprawy warto też pamiętać, że pomiędzy Cieszynem a Ustroniem nie ma bezpiecznej i wygodnej drogi rowerowej. Trasa główną drogą przez Bażanowice i Goleszów to wyzwanie dla odważnych (intensywny i szybki ruch samochodowy, wąskie pasy bez pobocza), natomiast opcjonalna trasa przez Puńców, Dzięgielów i Cisownicę to z kolei wyzwanie dla górali. I nie tylko ze względu na przewyższenia (podjazdy w okolicach Cisownicy), ale również z powodu fatalnego stanu nawierzchni na znacznej części trasy.

Po zdjęciu szyn i podkładów torowisko przypomina polną drogę. Okolice Bażanowic.
Po zdjęciu szyn i podkładów torowisko przypomina polną drogę. Okolice Bażanowic.

O ile więc istnieją realne szanse, żeby połączyć Cieszyn z Zebrzydowicami a dzięki temu w przyszłości może również z Wodzisławiem Śląskim, o tyle szanse na spięcie z Ustroniem i Wiślaną wydzieloną trasą rowerową “wydają się czysto teoretyczne”, jak mawiają komentatorzy sportowi po drugim meczu naszej reprezentacji w fazie grupowej mistrzostw świata w piłce nożnej.

Widok na Czantorię w okolicach Lasu Strzelbin. Tuż obok torowiska płynie Bobrówka.
Widok na Czantorię w okolicach Lasu Strzelbin. Tuż obok torowiska płynie Bobrówka.

Wyobraźmy to sobie! Trasa Racibórz – Wodzisław Śląski – Jastrzębie Zdrój – Cieszyn – Ustroń a potem dalej w kierunku Wisły lub Strumienia Wiślaną Trasą Rowerową. Mieliśmy szansę na dołączenie do śląskiego odpowiednika Green Velo a pozostaniemy wyspą, do której trudno bezpiecznie i wygodnie dotrzeć rowerem.

Piotr Stokłosa


Galerie:

Torowisko przed demontażem, odcinek Cieszyn Mnisztwo – Goleszów (październik 2019)

Torowisko w trakcie remontu, odcinek Bażanowice – Cieszyn (sierpień, wrzesień 2020)

 

1 1 głosuj
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Opinie w tekście
Zobacz wszystkie komentarze
Olaf

No niestety taka jest rzeczywistość. Patrząc na drogi rowerowe w Małopolsce (WTR, Velo Dunajec, Szlak Wokół Tatr itd.) oraz rowerówki w Czechach i na Słowacji, można śmiało stwierdzić, że wytyczonymi osobno drogami rowerowymi po nieczynnych trasach kolejowych (Nowy Targ-Trzciana na Słowacji, Krasno n.Kysucou – Nowa Bystrzyca, Novy Jiczin-Hodslavice w Czechach) jeździ więcej ludzi niż w tym samym czasie jechałoby pociągiem. Wiele z tych linii kolejowych dziś nie miałoby racji bytu więc postawiono na rowerówki. W przypadku Cieszyna, każdemu kto choć raz jechał na rowerze w kierunku Ustronia narzuca się fakt absolutnego braku możliwości bezstresowego przejazdu w tamtym kierunku. Niestety żaden z ostatnich włodarzy Cieszyna czy szefów Starostwa Powiatowego raczej rowerzystą nie jest więc pewnie takiego problemu nie zauważyli. Szkoda, bo taka rowerówka przyciągnęłaby znacznie więcej osób do Cieszyna niż planowana rewitalizacja starówki czy plany inwestycji w stadion przy Al.Łyska. Wydaje się, że najłatwiej uprawiać sport i lokalną turystykę właśnie na rowerze, który teraz jest tanim i dostępnym środkiem transportu.

[…] rowerów biegnąca wzdłuż torów i zapewniająca połączenie Cieszyna z Ustroniem byłaby więc ogromnym ułatwieniem dla mieszkańców i jednocześnie atrakcją turystyczną, pozwalającą turystom i wczasowiczom wypoczywającym w Ustroniu na łatwe rowerowe wypady do […]

Mateusz

I bardzo dobrze, że ten pomysł nie przeszedł. Rozumiem znikomą ilość dróg rowerowych ( też mi to przeszkadza ) ale bez przesady. Czy autor tekstu chce zmusić ludzi by codziennie dojeżdżali rowerem do pracy a młodzież do szkoły w śniegu i deszczu ? Czy emeryci i osoby niepełnosprawne też będą pedałować ? Autor wspomina o w miarę dobrze funkcjonującej komunikacji autobusowej – chyba dawno nie korzystał z tego środka transportu.