Kto jeździ po Cieszynie rowerem, ten wie, jak wygląda zakończenie ciągu pieszo-rowerowego (CPR) w okolicach parkingu Pod Wałką. Tuż za wylotem ul. Bolko-Kantora rowerzyści jadący CPR-em muszą wjechać na ruchliwą aleję Łyska. Od lat ostrzegamy, że to miejsce jest skrajnie niebezpieczne ze względu na ostry zakręt, który ogranicza widoczność zarówno rowerzystom, jak i kierowcom. W najtrudniejszej sytuacji są użytkownicy dwóch kółek jadący od strony Puńcowa, którzy muszą przeciąć oś jezdni przy bardzo ograniczonej widoczności, ryzykując kolizję z autami nadjeżdżającymi z naprzeciwka.

Dlatego od kilku lat staramy się przekonać władze naszego miasta, aby na odcinku chodnika między ul. Bolko-Kantora a przystankiem autobusowym (w pobliżu dawnych zakładów „Las”) zamontować znak C-16 „droga dla pieszych”, a pod nim umieścić tabliczkę tekstową „Dopuszczony ruch rowerowy”.
Takie oznakowanie diametralnie poprawiłoby bezpieczeństwo. Rowerzyści legalnie (bo wiele osób niezgodnie z przepisami i tak robi to dziś) mogliby włączyć się do ruchu ogólnego 150 metrów dalej – na prostym, bezpiecznym odcinku w pobliżu przystanku. Analogicznie poprawiłaby się sytuacja osób jadących w stronę centrum Cieszyna, gdyż mogłyby one zjeżdżać na lewą stronę w miejscu zapewniającym dobrą widoczność.
Za tą koncepcją przemawia również fakt, że ruch pieszych na opisywanym odcinku jest znikomy, więc ryzyko, że rowerzyści będą utrudniali poruszanie się pieszym (którzy, co warto podkreślić, w tej sytuacji mają bezwzględne pierwszeństwo) lub doprowadzą do kolizji, jest też minimalne.


Warto podkreślić, że dopuszczenie ruchu rowerowego na chodniku nie jest równoznaczne z nakazem jazdy po nim (w przeciwieństwie do znaku C-13). Oznacza to, że bardziej doświadczeni i szybciej jeżdżący rowerzyści nadal będą mogli legalnie poruszać się asfaltem.
Tak, zdajemy sobie sprawę, że nie jest to rozwiązanie idealne. Jeśli to tylko możliwe, ruch rowerowy i pieszy powinien być odseparowany. Chodnik w tym miejscu ma tylko 2 metry szerokości (podczas gdy dla standardowego CPR wymagane są minimum 3 metry), a jego nawierzchnia to nielubiana kostka brukowa. Jednak w tym konkretnym przypadku bilans korzyści i zagrożeń dla ludzkiego zdrowia i życia zdecydowanie przemawia za naszym pomysłem.
Dlaczego więc się go nie wdraża? Ponieważ takie rozwiązanie nie jest wprost opisane w polskim prawie a cieszyńscy organizatorzy ruchu drogowego sztywno trzymają się zasady legalizmu, którą w skrócie można zdefiniować: „co nie jest jawnie dozwolone, jest dla urzędnika zakazane”.
Tę wstrzemięźliwość można by zrozumieć, gdyby nie fakt, że dokładnie takie oznakowanie (z użyciem tabliczek tekstowych) od lat z powodzeniem stosuje się w całej Polsce – również w miastach województwa śląskiego, czego dowodem mogą być zamieszczone tutaj zdjęcia.

Co ważne, dzieje się tak mimo faktu, że policja w takich sytuacjach niemal zawsze wydaje opinie negatywne, unikając niestandardowych rozwiązań. Mimo to wiele samorządów, kierując się zdrowym rozsądkiem i realną poprawą bezpieczeństwa, decyduje się działać wbrew stanowisku policji. Taka sytuacja miała miejsce chociażby przy drodze wojewódzkiej nr 933 z Wodzisławia Śląskiego do Jastrzębia-Zdroju. Tam zespół opiniujący przy Komendzie Wojewódzkiej Policji wydał opinię negatywną, a mimo to Marszałek Województwa podjął odważną decyzję o zastosowaniu oznakowania C-16 z tabliczką dopuszczającą rowery. Co więcej, rozwiązanie to wpisano do projektu już na etapie planowania przebudowy drogi.



Cieszyńska komisja ds. organizacji ruchu drogowego, zasłaniając się przepisami, od lat konsekwentnie odmawia poparcia dla naszego pomysłu. Pamiętajmy jednak, że komisja ta ma jedynie głos doradczy, a jej stanowisko nie ma mocy prawnej. Ostateczna decyzja zawsze należy do osoby, która podpisuje projekt organizacji ruchu. Wiąże się to jednak z osobistą odpowiedzialnością prawną urzędnika za skutki podjętej decyzji.
W Cieszynie decyzje związane z organizacją ruchu drogowego zatwierdza wiceburmistrz Przemysław Major. Na spotkaniu w dniu 24 lutego 2026 roku zwróciliśmy się do niego z bezpośrednią prośbą o wdrożenie takiego pilotażowego rozwiązania na al. Łyska. Po pięciu miesiącach od spotkania otrzymaliśmy odpowiedź, niestety negatywną. W uzasadnieniu czytamy:
W odniesieniu do przedstawionego wniosku dotyczącego dopuszczenia ruchu rowerowego na ul. Aleja Jana Łyska w Cieszynie poprzez zastosowanie tabliczki „dopuszczony ruch rowerowy”, uprzejmie informuję, że pomimo wskazanych przez Pana przykładów z DW933, drogi powiatowej w Bojszowach oraz miejscowości Kalety, rozwiązanie to pozostaje sprzeczne z obowiązującym rozporządzeniem w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Znak C-12 oznacza drogę przeznaczoną wyłącznie dla rowerów i nie może być uzupełniany tabliczką dopuszczającą ruch pieszych, natomiast znak C-16 oznacza drogę przeznaczoną wyłącznie dla pieszych i nie może być uzupełniany tabliczką dopuszczającą ruch rowerów. Tabliczka T-22, która dopuszcza ruch rowerów, może być stosowana wyłącznie pod znakami zakazu, a nie pod znakami nakazu.
Przykłady, które Pan wskazał, wynikają z lokalnych uwarunkowań, takich jak szczególne warunki terenowe, tymczasowy charakter organizacji ruchu, błędna interpretacja przepisów przez organ zarządzający ruchem lub projektanta, chęć uporządkowania ruchu w miejscu o utrwalonych zwyczajach komunikacyjnych bądź brak aktualizacji oznakowania po zmianie przepisów. Nie mogą one jednak stanowić podstawy prawnej do wprowadzenia analogicznych rozwiązań w Cieszynie. Kwestia ta była również przedmiotem analizy podczas posiedzeń Komisji ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, gdzie przedstawiciele Policji oraz Audytor BRD jednoznacznie potwierdzili sprzeczność takiego oznakowania z obowiązującymi przepisami. Również osobiście skonsultowałem się z organem zarządzającym ruchem jedną z przedstawionych przez Pana lokalizacji i uzyskałem odpowiedź, że jest ona niezgodna z obowiązującymi przepisami. Jako przedstawiciel organu władzy publicznej, zobowiązany jestem do działania w zgodzie z przepisami, zatem w obecnych uwarunkowaniach prawnych, nie mam podstaw do zatwierdzenia projektu zmiany organizacji ruchu i wprowadzenia zaproponowanych rozwiązań. Osobiście rozumiem Pana postulat, ale jako osoba reprezentująca organ władzy publicznej zobowiązany jestem do działania na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji RP).
Trudno się zgodzić ze stwierdzeniem, że wiele zaprezentowanych rozwiązań jest efektem „błędnej interpretacji przepisów”. Naszym zdaniem właściwsze byłoby określenie jej mianem elastycznej lub pragmatycznej. Niestety, ostatecznie okazało się, że w Cieszynie ponad realnym bezpieczeństwem rowerzystów postawiono sztywny legalizm, zapewniający przede wszystkim bezpieczeństwo prawne osób decyzyjnych.
Piotr Stokłosa
