Z Cieszyna do Karwiny wzdłuż Olzy? Szansa na wspólną trasę 607(PL)/10(CZ), której nie można zaprzepaścić.

Jak wiedzą wszyscy obserwujący aktywność Rowerowego Cieszyna, od lat walczymy o tzw. zielony wariant, czyli drogę dla rowerów, która wzdłuż brzegu Olzy połączyłaby centrum Cieszyna z jego dzielnicą Marklowice. Droga ta byłaby jednocześnie początkiem trasy regionalnej numer 607, która docelowo ma skomunikować nasze miasto z Zebrzydowicami i dalej z Jastrzębiem-Zdrojem oraz Wodzisławiem Śląskim. Taka trasa stałaby się kluczowym połączeniem rowerowym w kierunku północno-zachodnim, ale również zachodnim, ułatwiając dojazd do Karwiny i Ostrawy.

Po licznych perypetiach i sporach, o których można przeczytać na naszej stronie, w końcu uzyskaliśmy jednoznaczne stanowisko miasta Cieszyn w tej sprawie – trasa do Marklowic pobiegnie wzdłuż Olzy. Decyzja została potwierdzona na spotkaniu zespołu rowerowego w dniu 17 lutego 2026 roku, o czym również informowaliśmy. To na razie jedyna dobra wiadomość w tej sprawie, ponieważ do ogłoszonego przetargu na opracowanie projektu zgłosiła się tylko jedna firma, a zaproponowana przez nią stawka (ponad 1mln zł za sam projekt wraz z uzgodnieniami!) prawie 15-krotnie przebiła środki zarezerwowane w budżecie miasta na ten cel. Co dalej? Na razie nie wiadomo – trwają analizy.

Jak ominąć zakłady PPG po drodze do Pogwizdowa?

Niezrażeni kolejnym falstartem trasy 607 (pamiętajmy o unieważnionej umowie na projekt wzdłuż ul. Frysztackiej z 2023 roku) staramy się zachować optymizm i poszukiwać rozwiązań, które zapewnią atrakcyjny i bezpieczny przebieg tej trasy. Jednym z największych wyzwań jest znalezienie optymalnego połączenia między cieszyńskimi Marklowicami a Pogwizdowem. Między tymi miejscowościami brak odpowiedniej drogi dla rowerów. Co prawda istnieje jednokierunkowy CPR wzdłuż ul. Frysztackiej, ale nie spełnia on żadnych standardów. Oczywiście można sobie wyobrazić, że ten odcinek zostanie przebudowany, ale nie zmieni to faktu, że rowerzyści dalej musieliby poruszać się wzdłuż ruchliwej drogi samochodowej. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest trzymanie się brzegu Olzy.

Ul. Frysztacka między Marklowicami a Pogwizdowem.
Ul. Frysztacka między Marklowicami a Pogwizdowem. Istniejący tu ciąg pieszo-rowerowy jest jednokierunkowy, wybudowany z kostki a jazdę utrudniają wysokie krawężniki, złe wyprofilowanie przejazdów przez skrzyżowania oraz ostre obniżenia przy wyjazdach z posesji. Wrzesień 2020.

Początkowo rozważaliśmy możliwość kontynuacji DDR wzdłuż PPG, między rzeką a zakładem. Jednak po wizji lokalnej okazało się, że zaraz za ogrodzeniem przedsiębiorstwa zaczyna się stroma skarpa, która opada prosto do rzeki. Ten odcinek ma kilkaset metrów długości. Są też podmyte klify, które dochodzą prawie do samego płotu. Realizacja DDR w takim miejscu wiązałaby się z ogromnymi wydatkami na umocnienia lub estakady.

Teren za PPG na sporym odcinku jest praktycznie niedostępny z punktu widzenia budowy drogi dla rowerów. Tuż za płotem zakładu zaczyna się stroma skarpa, która opada prosto do rzeki. Co więcej, ten obszar jest często zalewany przez wysoką wodę, której pozostałości widać na zdjęciu. Luty 2025.

Sprawa wydawała się beznadziejna, aż na jednym ze spotkań zespołu pojawił się pomysł – a gdyby tak w Marklowicach powstała kładka i trasa przeszła na stronę czeską? Po dokładniejszej analizie to rozwiązanie ujawnia mnóstwo zalet. Po pierwsze, znika problem z ominięciem zakładu PPG a jednocześnie wciąż trzymamy się rzeki. Po drugie, od Marklowic aż do karwińskich Łąk po czeskiej stronie nie ma praktycznie żadnych przeszkód technicznych i nawet dzisiaj polną ścieżką można tamtędy dotrzeć aż do kładki w Pogwizdowie i istniejącej DDR do Karwiny.

Czeski brzeg Olzy, mniej więcej na wysokości zakładu PPG, a więc na odcinku nieprzejezdnym po stronie polskiej. Już dzisiaj istnieje tu ścieżka, z której korzystają wędkarze i rowerzyści ceniący sobie przebywanie na łonie przyrody. Październik 2023.

Win-win, czyli skorzystają wszyscy

Pomysł staje się jeszcze ciekawszy, gdy spojrzymy na drugi brzeg, między Kocobędzem a Czeskim Cieszynem. Od Karwiny w kierunku Łąk wzdłuż Olzy biegnie ważna czeska trasa rowerowa nr 10. Jednak w Łąkach szlak odbija od rzeki a kilka kilometrów dalej, za Rybnym Domem, kieruje się w stronę wzgórz Kocobędza i dosyć mocno kluczy. Nie dość, że droga się wydłuża, to rowerzyści są skazani na pokonanie sporych przewyższeń. Wszystko dlatego, że w Czeskim Cieszynie jest kilka wąskich gardeł, przez które nie da się przeprowadzić drogi dla rowerów a jazda ruchliwą i wąską ul. Karwińską jest po prostu niebezpieczna. Pierwszym utrudnieniem jest oczyszczalnia ścieków a kolejnym elektrownia wodna. Jednak największy problem stanowi ujście rzeki Grabinki do Olzy, gdzie między ul. Karwińską a torami oraz torami a Olzą pozostaje dosłownie kilka metrów prześwitu. Przede wszystkim z tego powodu Czesi nie przewidują prowadzenia w tym miejscu trasy numer 10.

Co się jednak okazuje! Dokładnie na problematycznym odcinku między Kocobędzem a Czeskim Cieszynem po polskiej stronie teren jest praktycznie płaski jak stół a jedyną przeszkodą są ujścia Bobrówki i Kalembianki, przez które, zgodnie z założeniami, zostaną przeprowadzone kładki pieszo-rowerowe w ramach planowanej trasy do Marklowic!

Mamy więc doskonały przykład sytuacji win-win. Jeżeli strony polska i czeska dogadają się w sprawie wspólnej realizacji trasy 607/10, zyskają wszyscy – czescy i polscy rowerzyści będą mogli bezpiecznie i atrakcyjnie pokonywać drogę między Cieszynem, Pogwizdowem, Karwiną i Zebrzydowicami. Co więcej, tego typu projekt idealnie wpisuje się w założenia inwestycji transgranicznych, więc są duże szanse na dofinansowanie z integracyjnych funduszy unijnych.

Spotkanie z przedstawicielami Czeskiego Cieszyna

Na posiedzeniach zespołu rowerowego przedstawiciele władz naszego miasta pozytywnie odnieśli się do pomysłu. Udało się nawet zorganizować spotkanie z urzędnikami z Czeskiego Cieszyna. Co prawda dopiero w trakcie rozmów okazało się, że przede wszystkim powinniśmy rozmawiać z gminą Kocobędz, bo to na jej terenie znalazłby się czeski koniec kładki oraz główny odcinek trasy do Łąk (końcówka jest już w gminie Karwina), ale dowiedzieliśmy się też bardzo ważnej rzeczy. Otóż w planach zagospodarowania przestrzennego gminy Czeski Cieszyn, dokładnie w miejscu, w którym mogłaby powstać kładka, jest przewidziana przeprawa drogowa! Można więc powiedzieć, że od strony koncepcyjnej Czesi są przygotowani na takie rozwiązanie.

Wycinek z planu zagospodarowania przestrzennego gminy Czeski Cieszyn. Na zrzucie zaznaczona lokalizacja obiektu opisanego jako „plocha pro silniční dopravu”, co można przetłumaczyć jako „teren na infrastrukturę drogową”. Na zdjęciu satelitarnym widać też fragment strony polskiej – przebiega tam ulica Chemików, którą lub obok której bez większych problemów można doprowadzić infrastrukturę rowerową aż do potencjalnej kładki. Źródło: https://mapy.tesin.cz/mapa/uzemni-plan/

Zaangażowanie stron, czyli żeby żuraw dogadał się z czaplą

Co się musi wydarzyć, żeby ta inwestycja powstała? Po pierwsze, powinniśmy zdawać sobie sprawę, że nie jest to temat na rok, dwa ani trzy. Procesy uzgodnieniowe, zwłaszcza w obszarach nadgranicznych oraz pozyskiwanie środków trwają zwykle bardzo długo. Wystarczy przypomnieć, że od pojawienia się pomysłu kładki w Pogwizdowie do jej otwarcia minęło prawie 10 lat. Jeżeli jednak nie zaczniemy działać już dzisiaj, ten koncepcja nigdy nie doczeka się realizacji.

Na marcowym spotkaniu z przedstawicielami Czeskiego Cieszyna ustaliliśmy, że tamtejsi urzędnicy pomogą w uzyskaniu kontaktu z gminą Kocobędz. Jednak pierwszy ruch miała wykonać strona polska, zwracając się do władz Czeskiego Cieszyna z prośbą o pośrednictwo w takiej komunikacji. Mijały kolejne miesiące i mimo mojego nieustannego dopytywania (na spotkaniach w kwietniu, maju i czerwcu tego roku), wciąż otrzymywałem odpowiedź, że brak nowych informacji.

13 lipca bieżącego roku, zaniepokojony brakiem postępów, otworzyłem wyszukiwarkę internetową, wpisałem „gmina Kocobędz”, odszukałem adres e-mail burmistrza Davida Haroka i wysłałem krótką wiadomość, w której wyłuszczyłem całą sprawę i zaproponowałem spotkanie z przedstawicielami gminy Cieszyn.

Jakież było moje zdziwienie, gdy już po kilku godzinach otrzymałem odpowiedź od pana burmistrza Haroka, z której jednoznacznie wynikało, że jest zainteresowany spotkaniem w tej sprawie, bo, jak pisał: W przeszłości próbowaliśmy przeforsować połączenie Kocobędz-Cieszyn ulicą Karwińską, ale nie udało nam się tego zrobić z żadnej strony (ani przed, ani za torami). Jest ono nieprzejezdne ze wszystkich stron, albo uniemożliwiają to Zarząd Kolei, Dyrekcja Dróg i Autostrad oraz Północnomorawskie Wodociągi i Kanalizacja, albo z drugiej strony blokują je prywatni właściciele gruntów.

Od czegoś trzeba zacząć

Powyższą wiadomość natychmiast przekazałem pozostałym członkom zespołu ds. polityki rowerowej w tym obu panom wiceburmistrzom. Ponieważ kontakt został już nawiązany a pan burmistrz Harok potwierdza opisany przeze mnie problem i wyraża zainteresowanie pomysłem, liczymy na to, że cieszyńscy urzędnicy niezwłocznie skontaktują się z gminą Kocobędz i zaproponują spotkanie. Nie po to, żeby od razu przeprowadzać szczegółowe ustalenia, ale żeby omówić samą koncepcję widoczną na poniższej mapce, ocenić wstępnie jej wykonalność i wypracować chociażby list intencyjny, który stanie się punktem wyjścia do przyszłych działań.

Czy uda się doprowadzić do spotkania i dalszych działań? Dotychczasowe doświadczenia, nie tylko w tej sprawie, pokazują, że bez presji, bez nacisku na urzędników, ten proces będzie się toczył bardzo wolno. Mimo upływu 10 dni od powiadomienia władz miasta, nikt z magistratu się jeszcze z nami nie skontaktował.

Nie ulega wątpliwości, że tego typu inwestycja stałaby się potężnym impulsem rozwojowym i bardzo zwiększyła atrakcyjność turystyczną naszego regionu, nie wspominając już o udogodnieniach dla mieszkańców Cieszyna czy Pogwizdowa. Parafrazując język mediów, to „samorządowe złoto”.

Dlatego zwracamy się do wszystkich, którym leży na sercu rozwój infrastruktury rowerowej w naszym regionie, zarówno po polskiej jak i czeskiej stronie granicy – rozmawiajcie o tym ze swoimi samorządowcami, lokalnymi politykami, urzędnikami. Mamy nadzieję, że odpowiednie działania pojawią się też na szczeblu regionalnym i zaangażują się w nie takie instytucje, jak Stowarzyszenie Olza czy Moravian-Silesian Tourism.

Propozycja przebiegu trasy

Trasa zaczyna się na końcu al. Piastowskiej, tuż za mostem kolejowym i prowadzi wzdłuż Olzy aż do osiedla w Marklowicach, gdzie łączy się z ul. Chemików. Z kolei po czeskiej stronie „wykorzystano” istniejącą ul. Podoborską, choć z pewnością ciekawsze byłoby trzymanie się samego brzegu rzeki. Na odcinku z Cieszyna do Marklowic dodatkowo przewidziano kilka łączników (czerwone linie), które mają ułatwić lokalnym mieszkańcom wjazd na DDR. Całość głównego przebiegu (zielona linia) nowego odcinka to 6,3 km.

Propozycja przebiegu polsko-czeskiej trasy regionalnej 607(PL) / 10(CZ).

Zachęcamy do śledzenia naszej strony i profilu facebookowego. O aktualnej sytuacji będziemy Was informowali na bieżąco.

Piotr Stokłosa

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Opinie w tekście
Zobacz wszystkie komentarze